Jerzy Tchórzewski
1928-1999

Urodził się w Siedlcach. W czasie wojny żołnierz Armii Krajowej. W latach 1946-1951   studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie pod kierunkiem prof. Zbigniewa Pronaszki.
Należał do Grupy Krakowskiej i międzynarodowej grupy „Le mouvement «Phases» ”. Był profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Prace Jerzego Tchórzewskiego za jego życia prezentowane byty na 28 indywidualnych wystawach w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Olsztynie, Siedlcach, Węgrowie, Paryżu, Londynie, Chicago, Nowym Jorku, Brukseli, Liege, Wenecji, Lozannie, Wiedniu.
Brał udział w wielu wystawach zbiorowych w Polsce, a także w kilkuset międzynarodowych pokazach za granicą, m.in.: V Biennale Sztuki, Sao Paulo, 1959, „5 malarzy Polskich”, Museum of Modern Art, Nowy Jork, 1961, II Biennale Sztuki Młodych, Paryż, 1961 „Alternative Attuali I i II”, 1962 i 1965, L’Aquilla, „Surrealismo e Arte Fantastica”, Sao Paulo, 1965, XXXIV Biennale Sztuki, Wenecja, 1968 „Le Mouvement «Phases» ”, Nicea, 1972, „W kręgu Nadrealizmu”, Eindhoven i Mons, 1980 „Europa, Europa”, 100 lat Awangardy Krajów Europy Środkowej i Wschodniej, Bonn, 1994.
Jest laureatem wielu nagród, m.in. Nagrody Ministra Kultury i Sztuki (II stopnia, 1967; I stopnia, 1981), Nagrody im. C.K. Norwida – 1980, „Solidarności” – 1986, Nagrody im. Jana Cybisa – 1987, Nagrody Herdera –1993.Prace Artysty znajdują się we wszystkich ważniejszych muzeach w Polsce, kilku muzeach zagranicznych, w kolekcjach prywatnych w Europie, Ameryce Północnej i Południowej, Australii, Japonii.

 

„Wywoływać życie…”

Sądzę, że rolą malarza jest wywoływać życie, przemieniać bierną materię plastyczną w pulsujący życiem organizm. Jest w tym coś z pierwotnego procesu rozniecania ognia, kiedy z dwu zimnych, martwych polan drzewa tryskała iskra, powstawał żywioł. Człowiek, który ten żywioł wywoływał, był początkowo sam wobec rzeczy martwych. Miał tylko w sobie energię i potrzebę, konieczność wywołania innej energii. Gdy ta wytrysła, stawał wobec czegoś, co odtąd żyło swoim własnym odrębnym, intensywnym życiem. Miał od tej chwili silnego partnera do pasjonującej gry. Podobnie  z malowaniem. Gdy przystępuję do pracy, jest we mnie początkowo jedynie niecierpliwa chęć wywołania życia z tej martwej substancji plastycznej, którą w danej chwili rozporządzam, nieodparta potrzeba przerwania tragicznego kręgu samotności, który otacza mnie jak każdego człowieka, potrzeba partnera do dialogu. Zawsze jednakowo onieśmielony i przejęty, jakbym się o to kusił po raz pierwszy, i zawsze jednakowo niecierpliwy, nie pamiętam w danej chwili o wszelkich zasadach sztuki, o wszelkich przykazaniach mojego zawodu. Zderzam ze sobą martwe tworzywo, naglę je swoją gorączką, aby zaczęło oddychać. Gdy rodzi się życie – moment zawsze jednakowo zdumiewający – zaczynam je ostrożnie rozniecać. Jeszcze jestem silniejszy, usiłuję je formować, chcę mu nadać rytm taki, który by odpowiadał rytmowi mojego życia, chcę mu nadać maksymalna siłę. Powoli tracę przewagę. Staję wobec czegoś, co ma swoje własne prawa. Dyskutujemy ze sobą. Gdy mnie przekona, przestaję malować. Często rozchodzimy się bez zgody i patrzymy na siebie niechętnie.

1962 r.

Jerzy Tchórzewski
Tekst publikowany w katalogu wystawy Jerzy Tchórzewski – malarstwo, Galeria Krzysztofory, Kraków 1967 r.